Jesteśmy niezrównoważeni ! - ECOSQUAD Zrównowazone budownctwo LEED BREEAM WELL DGNB

Certyfikaty nie mają przed nami tajemnic!
Przejdź do treści
BAZA WIEDZY

2011-11-08

Jesteśmy niezrównoważeni !


Podczas jednej z prelekcji, wygłaszanej przez ważną osobistość świata budownictwa ekologicznego, oscentacyjnie wyszedł z sali jeden z uczestników. Zainteresowana zapytałam czy wykład nie jest dla niego wystarczająco interesujący. Odpowiedź wprawiła mnie w osłupienie,  gdyż mój rozmówca oświadczył, iż prelegent uważa nas wszystkich za niezrównoważonych.
Jak to możliwe, aby podczas spotkania wysokiej klasy specjalistów, nazywać ich publicznie niezrównoważonymi?!  
Zastanawiając się nad tą dość interesującą sytuacją, zadałam sobie pytanie: ilu z nas poczułoby się urażonymi takimi słowami? Zapewne wielu. Ale… Wejdźmy w to zagadnienie  nieco głębiej i spróbujmy zrozumieć co ów prelegent miał na myśli.

Zrównoważeni ludzie w niezrównoważonym środowisku.

Każdy z nas uważa się za w miarę normalnego ( czytaj: zrównoważonego) i w taki sposób stara się rozwijać. Ale czy środowisko w którym żyjemy jest zrównoważone? Wiele  mówi się teraz w tematyce zrównoważonego rozwoju. Autorytety prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych definicji tego pojęcia, tłumacząc je na tysiące języków. Aby nie cytować żadnego z nich ( nie chciałabym, aby którykolwiek z nich poczuł się autorytetem w mniejszym stopniu od innego ), przytoczę definicję zrównoważonego rozwoju, jaką możemy znaleźć  w najpopularniejszej encyklopedii internetowej ( bez reklam, ale wszyscy wiemy o co chodzi… ):

„Zrównoważony rozwój (inaczej ekorozwój) – doktryna politycznej, zakładająca jakość życia na poziomie na jaki pozwala obecny rozwój cywilizacyjny, w przeciwieństwie do "żelaznej
reguły ekonomii" . Ideę ekorozwoju streszcza pierwsze zdanie raportu  z 1987  r. – "Nasza Wspólna Przyszłość": Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone  bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie.

Pojęcie zrównoważonego rozwoju pochodzi pierwotnie z śnictwa , a stworzone zostało przez Hansa Carla von Carlowitza. Oznaczało ono pierwotnie sposób gospodarowania lasem polegający na tym, że wycina się tylko tyle drzew, ile może w to miejsce urosnąć, tak by las  nigdy nie został zlikwidowany, by mógł się zawsze odbudować.”


W dalszej części definicja zawiera szereg dodatkowych pojęć, zwrotów, które  należałoby przyswoić dla lepszego zrozumienia tematu. Zainteresowanych odsyłam do źródła.
Jak więc widzimy, nasz ekspert-prelegent miał w zupełności rację! Zaczynamy dbać o środowisko, jego potrzeby, zmniejszenie wydzielania CO2, innych toksycznych substancji, ale… Niestety sęk tkwi w  tym, że wszystkie te rzeczy odnosimy do innych. To inni mają dbać o środowisko, inni mają zmniejszać ilość wydzielanego dwutlenku węgla, inni mają oszczędzać energię. Jednym  z przykładów jest pozycja wydawnicza, którą właśnie czytuję do poduszki. Pięknie wydane czasopismo, na kredowym papierze, z dodatkami wykonanymi sitodrukiem, lakierowane… i oczywiści opatrzone mnóstwem  informacji na temat zrównoważonego budownictwa. Jak więc nie przyznać racji naszemu ekspertowi-prelegentowi, na którego za pewne jeszcze nie jeden raz będę się powoływać? Czy ktoś, kto tak szeroko  i głośno przedstawia swoje poglądy na temat zrównoważonego rozwoju, może jednocześnie tak bardzo zaprzeczać sobie poprzez sposób prezentacji tych poglądów?!
Odpowiedź na to pytanie jest równie prosta, co niestety smutna: bycie zrównoważonym jest trendy! Tak. Prezentacja poglądów, wielkie manifestowanie swojego poparcia dla ekorozwoju jest o prostu modne i w dobrym tonie.
Ciekawa alternatywą w tej kwestii jest tak zwany eunoghlism – „Wiem, że mam więcej niż potrzebuję, więc może jednak odejdę od tego  zmaterializowanego świata i zrobię coś, zamiast tylko się przechwalać i wygłaszać mądre poglądy”. Dlatego też osoby, którym naprawdę na sercu leży zrównoważony  rozwój, zaczynają zastanawiać się z czego mogą zrezygnować, nie rezygnując jednak znacznie z standardu swojego życia, a mogąc jednocześnie przyczynić się do poprawy standardu życia  przyszłych pokoleń.

Budownictwo zrównoważone.

Z potrzeby właśnie takiego myślenia i życia powstała gałąź budownictwa, jaką jest sustainable building ( budownictwo zrównoważone). Wyrazem tego jest coraz większe zainteresowanie  i świadomość społeczna, dotycząca miejsca w jakim mieszkamy, materiałów z jakich wykonano nasz dom i sprzętów z jakich korzystamy na co dzień. Trend ten z przelotnej mody lub, częściej  zwanej, fanaberii, staje się powoli standardem, do którego starają się dążyć zarówno wielcy potentaci branży budowlanej, jak i przeciętny Kowalski, podczas kolejnego remontu swojego domu.
Powoli zdajemy sobie sprawę, że warunki w jakich żyjemy nie są tymczasowe, nie będziemy w nich przebywać dzień, dwa lub tydzień. W pomieszczeniach biurowych spędzamy średnio 40 godzin tygodniowo,  nadgorliwi potrafią „dobić” nawet do 100 godzin na tydzień! Po tych męczących godzinach wracamy do domu – budynku, w którym spędzamy  kolejną, znaczącą część życia. I tak oto dzięki przelotnej modzie, mniej lub bardziej lubianej rzez społeczeństwo, zdajemy sobie sprawę, że warunki w jakich mieszkamy i pracujemy  mają wpływ na całe nasze życie ! Nasze zdrowie rujnowane jest przez LZO (VOC), formaldehydy i inne toksyczne związki, zawarte w tradycyjnych materiałach budowlanych. Coraz częściej więc zastępujemy  je materiałami ekologicznymi, które oprócz faktu, iż są zdrowsze, są często także energooszczędne, podatne na recykling i  do tego, odmiennie od panującej opinii, wcale nie droższe od tradycyjnych!  Dodatkowo koszty użytkowania materiałów i produktów ekologicznych, pozwala nam na realne korzyści finansowe!
Jakże pięknie wpisuje się to w naszą definicję zrównoważonego rozwoju w budownictwie. Zanim więc oburzymy się, że ktoś nazywa nas niezrównoważonymi, przypomnijmy sobie naszego eksperta-prelegenta  i jego oburzonego słuchacza. Może da nam to trochę do myślenia.

Tekst dedykowany oburzonemu słuchaczowi – z pozdrowieniami Barbara Jackowska

Wróć do spisu treści