BAZA WIEDZY
2026-09-28
Koniec z green, eco i zrównoważonymi produktami?! Nowe unijne przepisy już od 2026 roku!

Koniec „ekościemy” w budownictwie. Nowe unijne przepisy ukrócą greenwashing już od 2026 roku. Nie każdy produkt bedzie mógł bez powodu nazywac się eco, green lub zrównoważony. To na producencie będzie spoczywał obowiązk udowodnienia, że produkt owe właściwości rzeczywiście posiada oraz w jakim stopniu.
Mowa o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825 (tzw. dyrektywa ECGT – Empowering Consumers for the Green Transition), której głównym celem jest ochrona konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Dla branży budowlanej, gdzie „zielone” hasła od lat napędzają sprzedaż innowacyjnych rozwiązań, jest to moment przełomowy, który wymusi całkowitą zmianę strategii marketingowych.
Czym jest greenwashing i dlaczego dyrektywa ECGT jest tak ważna?
Greenwashing (potocznie „ekościema”) to zjawisko polegające na wprowadzaniu odbiorców w błąd poprzez fałszywe, zmanipulowane lub wyolbrzymione deklaracje dotyczące ekologiczności danego towaru bądź usługi. W sektorze materiałów budowlanych, deweloperskim czy wykończeniowym od lat nagminnie stosuje się ogólnikowe hasła reklamowe. Zgodnie z nową dyrektywą (UE) 2024/825, posługiwanie się ogólnymi twierdzeniami środowiskowymi, których nie można w sposób wiarygodny uzasadnić, zostanie zakazane.
Jakie praktyki rynkowe staną się nielegalne?
- Ogólnikowe hasła bez dowodów: Sformułowania typu „ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny środowisku” czy „przyjazny dla klimatu” będą surowo zabronione, jeśli marka nie poprze ich mierzalnymi, łatwymi do udowodnienia dowodami.
- Nieuzasadnione rozszerzanie korzyści (tzw. overclaiming): Producenci nie będą mieli prawa komunikować o zrównoważonym charakterze całego wyrobu, jeżeli ta cecha dotyczy wyłącznie jego jednego elementu. Jako przykład, niedopuszczalne będzie stosowanie określenia „ekologiczny”, jeśli tylko część opakowania danego produktu pochodzi z recyklingu.
- Własne, nieweryfikowane certyfikaty: Z rynku znikną samozwańcze „zielone listki” czy drzewka, które przedsiębiorcy do tej pory sami umieszczali na etykietach i opakowaniach bez pokrycia. Dyrektywa zakazuje eksponowania oznaczeń, które nie są ugruntowane w sprawdzonym systemie certyfikacji niezależnych stron trzecich lub nie zostały stworzone przez powołane do tego organy publiczne. O tym, że dany produkt jest rzeczywiście ekologiczny, będzie świadczył specjalny certyfikat wydawany przez uprawnione władze lub niezależną jednostkę.
- Prawo jako atut reklamowy: Zabronione będzie przedstawianie w charakterze dobrowolnych inicjatyw proekologicznych takich działań, do których producentów zmusza odgórnie prawo. Jeśli określona szkodliwa substancja (np. BPA w opakowaniach plastikowych) jest z urzędu wycofana dla danej kategorii produktów w Unii Europejskiej, producent nie może promować jej braku jako wyróżnika swojej oferty.
- Kłamstwa o trwałości i naprawialności: Producenci nie będą mogli okłamywać klientów na temat trwałości wyrobów i możliwości ich późniejszej naprawy. Unijne prawo ma stanowczo zapobiegać przedwczesnemu postarzaniu produktów[cite: 1]. Fałszywe twierdzenia odnośnie czasu użytkowania czy intensywności, jaką zniesie towar, zostaną uznane za nieuczciwą praktykę w każdych okolicznościach.
Co nowe przepisy oznaczają dla producentów materiałów budowlanych?
Instytucje takie jak Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w Polsce już teraz prowadzą aktywne działania dotyczące weryfikacji komunikacji środowiskowej, bazując na aktualnych mechanizmach ochrony konsumentów. Choć ryzyko greenwashingu istnieje tu i teraz, konsekwencje wejścia w życie nowych regulacji będą potężne. Dlatego firmy pracujące w formatach B2B i B2C już teraz powinny nawiązac współpracę, która pozwoli na uniknięcie kosztownych błędów.
W przypadku złamania przepisów, jeśli naruszenie będzie miało charakter unijny, przedsiębiorstwa będą musiały liczyć się z karami wynoszącymi co najmniej 4% swoich rocznych obrotów.
Green Claims Directive – co z drugą dyrektywą?
Warto dodać, że rynek czeka jeszcze na finał prac nad tzw. Dyrektywą o zielonych oświadczeniach (Green Claims Directive - GCD), która miała bezpośrednio dopełniać dyrektywę ECGT. O ile dyrektywa ECGT skupia się na wpisaniu praktyk ekościemy na tzw. "czarną listę", o tyle GCD miała nakładać szczegółowy obowiązek i reguły weryfikacji wszystkich oświadczeń przez niezależne podmioty przed ich upublicznieniem. Choć projekt został przyjęty przez Parlament Europejski wiosną 2024 roku, obecnie znajduje się w impasie ze względu na polityczne napięcia. Eksperci ostrzegają jednak, że to regulacyjne zamieszanie oraz ewentualne opóźnienia w kwestii GCD nie zwalniają żadnej firmy z odpowiedzialności, a wymogi dyrektywy ECGT wejdą w życie bezwzględnie.
Era, w której słowo „eko” służyło jako darmowy claim reklamowy przyciągający inwestorów czy detalistów, bezpowrotnie dobiega końca. Zastąpią ją rzetelne dowody naukowe, precyzja i pełna odpowiedzialność producentów. Dla świadomych uczestników procesu budowlanego – od producentów materiałów budowlanych, przez deweloperów, aż po generalnych wykonawców – to czas weryfikacji portfolio oraz zainwestowania w przejrzyste, mierzalne procedury certyfikacji środowiskowej.